Idź za głosem serca
Dźwięki serca jako drogowskaz przez życie
Życie, to nie matematyczny wzór do rozwiązania. To nieustanne wyzwanie, pełna niespodzianek i niepewności podróż, która stawia przed nami niewyobrażalne trudności, ale i niezwykłe możliwości. Ilekroć stajemy przed ważną decyzją, często głos rozsądku podpowiada nam, aby wybrać najbezpieczniejszą, najbardziej przewidywalną opcję. Ale czy to zawsze jest najlepsze rozwiązanie? A może powinniśmy częściej kierować się głosem serca, który choć bywa kapryśny i trudny do odczytania, potrafi poprowadzić nas ku niespodziewanym, ale prawdziwie satysfakcjonującym spełnieniom?
Badania pokazują, że choroba, której często nie doceniamy i lekceważymy – niewydolność serca – dotyka już ponad milion Polaków. A to jedynie wierzchołek góry lodowej, bowiem w wielu przypadkach schorzenie to diagnozowane jest zbyt późno. Tymczasem, odpowiednio wcześnie wykryta i leczona, może spowolnić postęp choroby i znacznie poprawić komfort życia pacjentów. Wczesne rozpoznanie i regularna kontrola to klucz do sukcesu w walce z niewydolnością serca.
Ale mnie interesuje coś zupełnie innego. Nie fizyczne zdrowie serca, a to, czym ono kieruje się w codziennym życiu. Jak bardzo powinniśmy ufać jego podszeptom? Czy intuicyjne decyzje podejmowane “sercem” mają szansę prowadzić nas do szczęścia i spełnienia? A może rozsądek powinien bezwzględnie dominować w naszych wyborach?
Nieposkromiona moc serca
Gdy mam chwilę na refleksję, przywołuję w pamięci słowa mojej zmarłej już babci Olgi. Kobieta, która pod koniec życia postanowiła spisać swoją historię w formie listów do mnie, wnuczki, która niestety nie potrafiła docenić jej miłości i mądrości. “Nie ufaj nikomu, tylko temu, co mówi twoje serce” – powtarzała mi z uporem, a ja, zbyt zajęta sobą i swoimi problemami, nie zwracałam na to większej uwagi.
Dopiero teraz, z perspektywy czasu, rozumiem, jak bardzo ta prostolinijna kobieta miała rację. Olga, decydując się na małżeństwo z moim dziadkiem, nie posłuchała głosu serca. Wybrała pozory stabilności i dostatniego życia, a nie to, co dyktowało jej wnętrze. I choć przez lata starała się przekonać sama siebie, że dokonała właściwego wyboru, nigdy nie udało jej się wyzwolić spod brzemienia poczucia winy i rozczarowania.
Jak pisze Susanna Tamaro w swojej książce “Idź za głosem serca”, Olga “nie ufała nikomu, tylko temu, co mówi jej serce”. A jednak w kluczowym momencie lęk przed samotnością i troska o los rodziny sprawiły, że wybrała inaczej. I choć przez lata starała się wmówić sobie, że to była dobra decyzja, nigdy nie potrafiła do końca pogodzić się z tym wyborem.
Czasem myślę, że to właśnie nasze serce, z całą swoją mocą i siłą, jest naszym największym przeciwnikiem. Podpowiada nam, co powinniśmy zrobić, aby być w zgodzie z samymi sobą, a jednocześnie podsuwa wizje porażki, samotności, odrzucenia. I choć w głębi duszy wiemy, że powinniśmy za nim podążać, przerażeni jego niekontrolowaną mocą, zbyt często decydujemy się na “rozsądne” wybory, oparte na kalkulacji, a nie na głosie intuicji.
Układanie puzzli życia
Olga, moja babcia, przez lata płaciła ogromną cenę za to, że w kluczowym momencie życia nie posłuchała głosu serca. Jej córka, moja matka, również nie potrafiła znaleźć swojej drogi, a jej życie, naznaczone traumą i cierpieniem, stało się tragicznym dziedzictwem rodzinnym. I choć sama Olga zdawała sobie z tego sprawę, nie potrafiła znaleźć sposobu, by przerwać ten bolesny ciąg zdarzeń.
Dopiero gdy zbliżał się kres jej życia, kobieta postanowiła spisać swoją historię w formie listów do mnie, wnuczki, której, jak wierzyła, uda się odnaleźć to, czego ona sama nigdy nie zdołała. Choć list ten nigdy do mnie nie trafił, to słowa Olgi wyryły się w mojej pamięci niczym najcenniejszy skarb. “Nie ufaj nikomu, tylko temu, co mówi twoje serce” – powtarzała mi raz za razem, jakby rozumiejąc, że tylko ja mam jeszcze szansę, by nie popełnić tych samych błędów.
I choć przez lata ignorowałam jej rady, dziś, patrząc wstecz na swoją drogę, widzę, jak bardzo miała rację. Gdy postanowiłam zaufać własnemu sercu i porzucić stabilną, ale niesatysfakcjonującą pracę, by spróbować własnych sił w prowadzeniu holistycznej kliniki zdrowia, moi bliscy patrzyli na mnie ze zgrozą. Uważali, że popełniam ogromny błąd, ryzykuję zbyt wiele i w końcu skończę na bruku. Ale ja, zamiast posłuchać ich rad, postanowiłam iść za głosem własnego serca. I choć nie było to łatwe, dziś, patrząc na to, co udało mi się stworzyć, nie mam wątpliwości, że podjęłam właściwą decyzję.
Życie to nie łamigłówka, którą da się ułożyć korzystając wyłącznie z rozsądku i logiki. To raczej zbiór nieuporządkowanych puzzli, których ułożenie wymaga wyobraźni, odwagi i przede wszystkim – zaufania do tego, co mówi nam serce. Bo choć droga wyznaczana przez intuicję bywa kręta i pełna niespodzianek, to właśnie ona prowadzi nas do prawdziwego spełnienia.
Słuchając serca
Pamiętam, jak kiedyś mój tata, obchodząc swoje 60. urodziny, z nostalgią wspominał czasy młodości. “Wiesz, córeczko – mówił – kiedyś tak bardzo bałem się porażki, że nie ważyłem się sięgać po marzenia. Zawsze wybierałem to, co bezpieczne, co dawało mi poczucie stabilności. I choć przez lata powtarzałem sobie, że jestem szczęśliwy, tak naprawdę nigdy nie czułem w sobie tej radości, którą widziałem u innych”.
Przytulając go mocno, myślałam o moich własnych doświadczeniach, o drodze, którą sama przebyłam, by w końcu zamknąć rozdział niesatysfakcjonującej pracy na rzecz realizacji swojej pasji. I choć wiem, że nie było to łatwe, nie mam wątpliwości, że podjęłam właściwą decyzję. Bo człowiek, który od czasu do czasu nie wejrzy w głąb siebie, nie będzie ani szczęśliwy, ani spełniony.
Dlatego wierzę, że warto czasem zapomnieć o rozsądku i wyobrażeniach innych na temat tego, jak powinno wyglądać nasze życie. Zamiast tego, powinniśmy nauczyć się bacznie wsłuchiwać w to, co podpowiada nam nasze serce. Bo tylko ono, z całą swoją mocą i nieskrępowaną wyobraźnią, jest w stanie poprowadzić nas drogą prawdziwego spełnienia.
Oczywiście, nie oznacza to, że należy całkowicie zrezygnować z rozsądku. Decyzje podejmowane “sercem” wymagają przemyślenia i rozsądnego zrównoważenia. Ale to właśnie ono, jako kompas naszych pragnień i autentycznych potrzeb, powinno wyznaczać ostateczny kierunek. Bo choć ścieżka wyznaczana przez intuicję może wydawać się kręta i pełna niespodzianek, to właśnie ona ma szansę zaprowadzić nas tam, gdzie czeka na nas prawdziwe szczęście.
Dlatego, kiedy kolejny raz stanę przed ważnym wyborem, postaram się odłożyć na bok obawy o to, co powiedzą inni, i uważnie wsłucham w głos mojego serca. Bo wiem, że to ono, z całą swoją nieujarzmioną mocą, najlepiej wie, co jest dla mnie dobre. I choć czasem będzie mi się wydawało, że podsuwa mi niepewne lub ryzykowne rozwiązania, postaram się zaufać tej wewnętrznej mądrości. Bo w końcu, jak mawiała moja babcia Olga: “Nie ufaj nikomu, tylko temu, co mówi twoje serce”.